Pomiędzy liściem klonowym
I bzu zapachem wiosennym.
---
Stary żebrak stał pośrodku gromady,
Bez słów pokornie wyniosłych.
Patrzył przed siebie, nieobecnie w krajobraz,
A oczy wydawały się palić.
---
Gdzieś w starym mieście
Pomiędzy pomnikiem
I letnim wiatru powiewem.
---
Tańczyła wieczność z grymasem na twarzy
Nucąc po cichu prastare melodie.
Spojrzał się żebrak na matkę tej chwili
I oczy zaczęły mu krwawić.
---
Gdzieś w starym mieście
Przeciął krzyk ciszę
By zerwać do lotu gołębie.
---
Zatańczył żebrak z wiecznością taniec,
A tłum wiwatował szalony.
Spadł deszcz po spektaklu w tej miejskiej otchłani
I zmył już na zawsze ślady szczęśliwej pary.
---
Gdzieś w starym mieście
Dzisiejszej nocy znów przerwał krzyk ciszę.
Stanęła budowla pokornie ogromna - pomnik z żebraka obliczem.










Previous Page12345Next Page